kategoria: Sprzęt
dodano: 2010-03-31 14:00:00
autor: Jan Bełezina
Nie da się ukryć, że VAIO Z nie jest typowym 13-calowcem. Obudowa z włókna węglowego, minimalistyczny design i świetna jakość wykonania mogą nie wystarczyć, abyście spojrzeli na niego łaskawym okiem, po tym jak zerkniecie na metkę. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że Sony się ceni (zetka będzie kosztować 8 tys.zł). W końcu jaka inna maszyna tych rozmiarów kryje w sobie Core i5, 2 x 64GB SSD (Dual SSD Raid 0), 4GB RAM-u i grafikę NVIDIA GeForce GT 330M. Lubimy trzynastki, ale czy warto wydawać na nie tyle kapusty? A może Sony postarało się na tyle, że po zakupie uznacie, że sprzęt warty jest każdej złotówki? Sprawdźcie razem z nami w rozwinięciu posta.
Sprzęt
O gustach się nie dyskutuje, ale w tym przypadku można stwierdzić dość obiektywnie, że VAIO Z gwarantuje miłe doznania estetyczne. Oczywiście zachowana jest ogólna stylistyka VAIO, ale jednocześnie czuć jeszcze większą dawkę minimalizmu niż przy poprzednim wcieleniu Z (zachowano świecące kółko z boku, za co jesteśmy szczególnie wdzięczni).
Obudowa z hybrydowego włókna węglowego jest bardzo lekka i jednocześnie sprawia solidne wrażenie. Podobnie jest z pełnowymiarową klawiaturą typu chiclet, na której pisanie w taksówce jadącej po dziurawych polskich drogach to betka. Laptopa wyposażono w czujnik światła, który aktywowany wywołuje podświetlanie klawiatury, więc jeśli wspomnianą taksówką jedziecie w nocy, również dacie sobie radę. Chyba że czujnik uzna, że nie jest jeszcze wystarczająco ciemno -- niestety samodzielnie włączenie podświetlania nie jest możliwe. Jeśli chodzi o touchpad, to brak zastrzeżeń. Standardowy, dość wygodny, bez fajerwerków.
Fajerwerki pojawiają się za to przy ekranie. Matowy 13,1-calowy ekran 1600 x 900 z podświetlaniem LED zrobił na nas wrażenie. Nie sprawdzaliśmy czy jest faktycznie odporny na zarysowania, jak twierdzi producent, ale i bez tego żywe, wyraziste kolory i szeroki kąt widoczności sprawiają, że jest się z czego cieszyć.
Jak na laptopa upakowanego po brzegi funkcjami, portami etc. (jest Ethernet, HDMI, VGA, gniazda MemoryStick i SD oraz napęd DVD, opcjonalnie Blu-ray) VAIO Z waży bardzo niewiele (poniżej 1,35 kg). Wręcz za mało, żeby odnieść wrażenie, że trzyma się w rękach coś więcej niż netbooka z Tesco za 1200 zł. Duży plus za przenośność. Maleństwo zmieści się do przeciętnej torebki, co nie zmienia faktu, że ze względu na cenę sprzętu zapewne większość zdecyduje się na noszenie go w sejfie.
Pod maską
Ustaliliśmy już, że VAIO Z mógłby brać udział w pokazach mody, ale najbardziej liczy się to, co pod kopułą (potwierdzi to każda modelka). W tym przypadku zmieściło się pod nią bardzo wiele. Procesor 2,4 GHz Intel Core i5-520M w połączeniu z 4GB RAM-u robią swoje. Komputerek hula bez zająknięcia, nawet jeśli macie zwyczaj robić kilka rzeczy jednocześnie. Dodatkowo wrażenie prędkości potęguje obecność dwóch dysków SSD o łącznej pojemności 128 GB (64GB + 64GB). Największe pliki otworzycie w mgnieniu oka. A to wszystko na 13-calowcu.
Do tego dochodzi system przełączania pomiędzy grafiką zintegrowaną, a kartą NVIDIA GT330M 1GB. Przełączać pomiędzy tymi opcjami można dzięki trójkątnemu suwakowi znajdującemu się po lewej stronie nad klawiaturą. Można też ustawić go w pozycji Auto, która domyślnie wybiera kartę graficzną, a do zintegrowanej grafiki ucieka się po przejściu na zasilanie z baterii. Sama GT 330M potrafi sporo. Oprócz tego, że świetnie sprawdza się w grach dzięki technologii NVIDIA PhysX, to jeszcze bezpośrednio wpływa na usprawnienie przeglądania sieci, odbierania maila czy korzystanie z aplikacji biurowych dzięki rozwiązaniu Direct Compute (API Microsoftu), które umożliwia wykonywanie obliczeń na GPU.
Jak widzicie, jest co chłodzić, ale mimo tego komputerek nie nagrzewał się jakoś specjalnie i nie hałasował (oczywiście odpalanie płyt i cięższe kawałki grafiki robiły swoje, ale ogólnie działał stosunkowo cicho). Jeśli chodzi o żywotność baterii, to wynosi ona około 6 godzin przy "normalnym" użytkowaniu (czytaj: 6 godzin korzystania z aplikacji biurowych i surfowania po sieci). Oglądanie filmów z włączoną kartą graficzną zredukuje ten czas do około 4 godzin. Nie jest to wynik powalający, ale naszym zdaniem bardzo dobry, przy tych parametrach.
Podsumowując
VAIO Z wygląda i działa jak milion dolarów. Zetka spełni wasze oczekiwania, jeśli szukacie małego laptopa z dużym arsenałem. Jest to nie tylko designerskie narzędzie dla biznesmena. Świetnie radzi sobie z multimediami i grami. Wątpliwości pojawiają się dopiero wtedy, gdy do równania wprowadzimy cenę. Znalezienie znacznie tańszej trzynastki, która poradzi sobie z aplikacjami biurowymi czy odpaleniem filmiku, a jednocześnie przetrwa dłużej na jednym ładowaniu, nie stanowi problemu. Jest to więc kwestia priorytetów. Ale jeśli pieniądze nie grają roli, a zależy wam na perfekcyjnym wykonaniu, możliwościach sprzętowych i mobilności, VAIO Z zda egzamin.
Galeria




