kategoria: Sprzęt
dodano: 2010-04-03 14:00:00
autor: Grzegorz Motriuk
Kiedy iPhone wchodził na rynek w 2007 roku, towarzyszyło mu tak wielkie podniecenie, że europejscy operatorzy nie mogli odmówić Apple dystrybucji smartfona, mimo twardych warunków dyktowanych przez producenta. Jednak dosyć szybko okazało się, że najlepiej na całym interesie wyszedł gigant z Cupertino, a telekomy mogły tylko patrzeć, jak Steve Jobs i spółka kładą ręce na wielkich pieniądzach wydawanych przez użytkowników na aplikacje i inne usługi mobilne dostępne w AppStore. Jak zauważa Reuters, historia ma małe szanse na powtórzenie się w przypadku iPada.
Podstawowym problemem Apple, który wymusi na nim bardziej elastyczną postawę w negocjacjach z telekomami, jest teraz sceptycyzm potencjalnych nabywców nowego tabletu. Trzy lata temu iPhone był prawdziwym przełomem, teraz iPad jest rewolucją tylko w opowieściach Steva'a Jobsa -- konsumenci już nie będą tłoczyć się w tak długich kolejkach po urządzenie jak w przypadku smartfona, a polski Orange najprawdopodobniej nie zdecyduje się nawet na ustawianie statystów przez salonami. Słowem, telekomy nie zrobią już wszystkiego, żeby móc chwalić się iPadem.
Cytowany przez Reutersa analityk Virginie Lazes twierdzi, że operatorzy są pozbawieni złudzeń, a ich irytacja na model biznesowy nadgryzionego jabłuszka rośnie. Oczywiście widziały gały co brały i nikt firm telekomunikacyjnych do łóżka z Jobsem nie zaciągał, ale jest niemal pewne, że najbliższe miesiące nie przyniosą burzliwych romansów z Apple, a raczej chłodno skalkulowane małżeństwa z rozsądku. Zwłaszcza, że w przypadku komórki operatorzy mogli jeszcze liczyć na zyski z rozmów głosowych i wiadomości tekstowych, o czym w przypadku tabletu nie ma mowy.
Generalne oczekiwanie jest więc takie, że iPad nie będzie subsydiowany przez firmy telekomunikacyjne w takim stopniu, jak iPhone (warto przypomnieć, że np. France Telecom do każdego sprzedanego smartfona dokładał około 310 euro). Mniej dynamiczna sprzedaż tabletów może mieć też pozytywne skutki -- zbyt duża popularność urządzenia mogłaby spowodować gigantyczne obciążenie sieci przez użytkowników ściągających filmy i inne dużo ważące treści, co w efekcie obniżyłoby jakość transferu.
Newton, poprzedni tablet Apple z 1993 roku, był niewypałem i zwiastował początek bardzo poważnych kłopotów firmy. Scenariusz ten się nie powtórzy, bo zainteresowanie iPadem choćby w amerykańskich salonach Best Buy jest spore, ale z pewnością będzie to gadżet bardziej elitarny niż iPhone.





żeby udowodnić jego niezbędność.
Przyszłość mają hybrydy - laptopy z ekranami dotykowymi,
mogą być też mało laptopy - jak kto woli netbooki :D