kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-04-04 14:00:00
autor: Filip Godecki
Gastronomia to, nie przymierzając, ciężki kawałek chleba. Marudni klienci, służby sanitarne ślizgające się na mysich odchodach w kuchni, kucharz strzepujący papierosa do zupy - oto codzienność właściciela restauracji. Jakby tego było mało, konkurencja jest czujna i mnoży się jak króliki. Czym zatem przyciągnąć ludzi akurat do naszej, a nie cudzej knajpki? W Bangkoku postawiono na robotyzację.
Szefowa Hajime Japanese włożyła w biznes prawie milion dolarów, z czego sporą część pochłonęło sprowadzenie czterech robotów. Poruszają się między stolikami na specjalnych szynach, ochoczo serwując buchające parą miseczki. Dla wyśrubowania poziomu abstrakcji, maszyny przebrano w tradycyjne stroje samurajów oraz - w formie twarzy - zamontowano ekrany LCD wyświetlające lekko maniakalne, komiksowe oczy.

Przedsięwzięciu, jako zawierającemu dużą dozę układów scalonych, życzymy powodzenia. Ciekawi nas, czy program przewiduje reakcję na brak napiwku.
[Za: Plasticpals]





Brak komentarzy