kategoria: Sprzęt
dodano: 2010-04-07 11:00:00
autor: Filip Godecki
Nikt przy zdrowych zmysłach nie sądził chyba, że będzie inaczej -- słynne dziecko Steve'a Jobsa złamano w kilkadziesiąt godzin po premierze. iPad po jailbreaku otworzył się na aplikacje pozbawione błogosławieństwa Apple, a także "nauczył się" multitaskingu.
Bardziej interesujący od samego zdarzenia jest sposób, w jaki doszło do obejścia restrykcji. Wykorzystano tu lekko zmieniony jailbreak "Spirit", znany z OS iPhone 3.1.3. (exploit wykorzystuje błąd przeglądarki). Skoro sposób działa także w przypadku systemu iPhone 3.2 obecnego w iPadzie, to programiści z Cupertino musieli zostawić wielką, niezałataną dziurę. Przypadek?
Nie chcemy promować spiskowej teorii dziejów, ale takie niedopatrzenie wydaje się podejrzane. Bardziej prawdopodobny jest za to inny scenariusz: po zerwaniu ścisłych umów z AT&T, Imperium Jabłka stało się trochę mniej purytańskie. Ciche przyzwolenie na jailbreaking nie wpłynie na mainstreamowych klientów, a przełoży się na sprzedaż produktu wśród ludzi "obeznanych z tematem".
Na razie nie napisano jeszcze programu automatyzującego proces jailbreaku iPada, więc to ciągle zabawa dla speców. Piłeczka w grze o zabezpieczenia znajduje się po stronie Apple.
[Za: Wired]





gdyby nie JB to iPhone napewno bym nie kupił
Zapewne o to im chodzi. Jednak z Jailbreakiem w produktach Apple nic nie jest 100% pewne, tak jak ma to miejsce w konsolach PSP. iPod/iPad/iPhone podczas wykonywania takiej czynności może nawalić, napotkać jakiś błąd i wyłączyć się na zawsze. Tak więc, pomimo posiadanego sprzętu Apple, wolę z nim nie eksperymentować i zostawić go czystego, bez Jailbreaka.