kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-04-08 09:00:00
autor: Filip Godecki
Do tej pory Chiny kojarzyły nam się raczej z krwistą, proletariacką czerwienią i monstrualnym smogiem. To nie do końca trafne. Azjatycki kolos od dawna inwestuje w czystą energię, pokrywając swe ziemie chmarami wiatraków. Teraz przyszedł czas na zagospodarowanie wód: w tym miesiącu pełną parą ruszy 102-megawatowa elektrownia wiatrowa umieszczona w delcie rzeki Jangcy. W najbliższym czasie Chińczycy zbudują jeszcze 4 takie elektrownie, stając się w tym segmencie światowym potentatem.
Eksperci przewidują, że kraj wpompuje blisko 100 miliardów dolarów, by za pomocą platform oceanicznych osiągnąć wydajność 30 tys. megawatów. Wartość ta to ponoć cel wyznaczony na nieodległy rok 2020.
Przeszkodą dla ambitnego planu mogą być bariery technologiczne. Umieszczanie platform w wodzie oznacza konieczność radzenia sobie z grząskim, przemieszczającym się dnem, a także z potencjalnymi tajfunami. Są to problemy rozwiązywalne, wymagają jednak specjalistycznego sprzętu i wiedzy: czyli akurat tego, z czym Chiny mają kłopot. Oczywiście, biorąc pod uwagę dynamikę rozwoju i wywiad, jest to problem przejściowy.
Na zakończenie dodajmy, że bliźniacze projekty w wykonaniu UE i USA toną (nomen omen) w odmętach biurokracji. Panie i Panowie, pora uczyć dzieci chińskiego.
[Za: Popsci]





Brak komentarzy