kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-04-27 19:00:00
autor: Filip Godecki

Rynek zorganizowany wokół zrzucania wagi przekłada się na ogromne pieniądze, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie na te cele w zeszłym roku wydano aż 86 miliardów dolarów (!). Nic dziwnego, że ludzie prześcigają się w wymyślaniu nowych sposobów na zrzucenie oponki - ta ogólna tendencja objęła również sektor robotyki. Cory Kidd, absolwent MIT (Massachussets Institute of Technology), opracował androida mobilizującego do walki z otyłością.
Autom mierzy 38 centymetrów, posiada wielkie niebieskie oczy i ekran w klatce piersiowej. Przyjemny, damski głos zadaje pytania odnośnie właściciela, odpowiedzi zaś wklepuje się w ekran - dotyczą one gabarytów, zwyczajów żywieniowych, detali diety czy celów, które chcemy osiągnąć. Po jakimś czasie robot dysponuje już całkiem pokaźną bazą danych, którą wykorzystuje do zadawania szczegółowych pytań i udzielania adekwatnych do naszych poczynań rad.
Pomysł bazuje na psychologii, a dokładniej ludzkich odruchach społecznych. Autom ma być zdolny do wytworzenia relacji między sobą a człowiekiem, wykorzystując liczne uwiarygadniające ową relację sztuczki. Dla przykładu, gdy robot prosi o wprowadzenie jakiejś informacji, zerknie na ekranik: zupełnie tak, jak zrobiłby to żywy rozmówca. Podobnie rzecz ma się z wodzeniem wzrokiem za naszą twarzą czy takim prowadzeniem dyskusji, by wydawała się ona naturalna.
Po obiecujących wynikach eksperymentu z grupą cierpiących na nadwagę ochotników, zdecydowano się na wprowadzenie projektu w życie: koszt gadżetu to 500 dolarów. W opracowaniu jest już usprawniona wersja maszyny, mająca wykorzystywać ekran dotykowy i rozpoznawanie głosu.
[Za: The Sydney Morning Herald]




