kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-04-27 16:00:00
autor: Filip Godecki

Organiczna dioda luminescencyjna (dla dobra naszych aparatów mowy znana pod skrótem OLED) ujawnia swoje kolejne zastosowania. Do tej pory widzenie w ciemnościach wymagało użycia dość złożonych technicznie, a przede wszystkim niezbyt poręcznych gogli. Wykorzystując technologię OLED, naukowcy z Uniwersytetu Floryda zdołali sprowadzić noktowizję do poziomu zwykłej szyby. No dobrze, może nie tak znowu zwykłej -- jak to działa?
Materiał składa się z siedmiu niezwykle cienkich warstw diod, które reagują na długości fal świetlnych właściwe dla podczerwieni. Podróżując przez poszczególne warstwy, światło ulega stopniowemu wzmocnieniu dzięki ładunkom elektrycznym rzędu 3-5 woltów: jest to niebywała oszczędność w stosunku do tysięcy woltów, których potrzeba aktualnie. Efekt końcowy to znany z filmów i relacji wojennych, charakterystycznie zielonawy obraz. Wynalazkiem można pokryć dowolną, przezroczystą powierzchnię i uzyskać noktowizyjną szybę.
Amerykanie są jeszcze w fazie wstępnej, posiadają prototyp o powierzchni zaledwie centymetra kwadratowego. Opracowanie wersji pełnowymiarowej to jednak tylko kwestia czasu -- powołując się na samych naukowców, dokładnie 18 miesięcy. Ponoć jest to okres wystarczający, by dojść do rozmiaru szyby samochodu lub domowego okna.
Parafrazując pewną reklamę, OLED: będzie się (wi)działo!




