kategoria: Sprzęt
dodano: 2010-05-27 15:00:00
autor: Jan Bełezina
Wygląda na to, że objechany przez blogosferę i cytowany przez nas artykuł Wall Street Journal trafił w samo sedno. Zgodnie z tym co powiedział przedstawiciel Apple, Ming-Chi Kuo, w rozmowie z Digitimes, szykuje się rychła premiera nie jednego, a dwóch iPhone'ów 4G.
Pierwszy z nich to słynny telefon, który przedwcześnie stracił dziewictwo w kalifornijskim barze. Nazwa kodowa Apple -- N90. Drugi to N91, który ma stanowić "back-up" dla N90. Produkty mają być wypuszczone równolegle, ale N91 ma zastąpić N90 w razie opóźnień w dostawach spowodowanych modyfikacją obudowy, rozdzielczości ekranu, kamerki etc.
Ming-Chi nic takiego nie mówił, ale jeśli mowa tu o tym samym urządzeniu, które opisywał WSJ, to N91 jest "tańszą wersją" N90 kompatybilną z siecią CDMA i przeznaczoną dla użytkowników sieci Verizon -- konkurenta AT&T, który obecnie ma wyłączność na dystrybucję iPhone'a w Stanach.
Kuo wyjaśnił też, dlaczego w iPhone'ach 4G nie zastosowano ekranów AMOLED, o których dość długo plotkowano. Otóż Apple rozmawiało o takiej ewentualności z Samsung Mobile Display (SMD), ale okazało się, że możliwości produkcyjne firmy są niewystarczające. Gdyby SMD zaczęło produkować ekrany AMOLED tylko i wyłącznie dla Apple, i tak starczyłoby to na pokrycie 50-60% zapotrzebowania.
Na koniec dodatkowy smaczek: Kuo zdradził, że Apple pracowało nad iPhone'em 4G już w 2008 roku, dlatego niewykluczone, że już teraz opracowywane są modele, których premiera nastąpi w 2012 r. Klawo.
[Za: Digitimes]




