kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-06-04 10:30:00
autor: Jan Bełezina

Kask rowerowy powinien znajdować się na wyposażeniu każdego cyklisty -- w końcu nawet najlepszemu może zdarzyć się wypadek, a wtedy kask potrafi uratować życie. Niestety, efektywność kasku drastycznie spada, kiedy naruszona zostaje jego integralność. Nie wystarczy szybka inspekcja -- niewidoczne gołym okiem rysy mogą oznaczać pęknięcia na tyle głębokie, że kask nie nadaje się do użytku. Jak w takim razie stwierdzić czy sprzęt jest bezpieczny, czy też nadaje się do wymiany? Odpowiedź niemieckich naukowców z Fraunhofer Institute brzmi: "nosem".
Stworzony przez nich polimer zawiera mikrokapsułki z substancją zapachową, która jest uwalniana w przypadku naruszenia ciągłości powierzchni materiału. Mówiąc wprost, wystarczy niewielka rysa na kasku wykonanym z takiego materiału, aby zaczął on brzydko pachnieć. Pierwsze miejsce, które odwiedzi rowerzysta z takim kaskiem na głowie, to sklep z kaskami rowerowymi.
Mikrokapsułki mają od 1 do 50 mikrometrów, dzięki czemu możliwe jest wysyłanie informacji zapachowych o różnym natężeniu. Nieprzyjemny zapaszek sugeruje, że nastąpiło niewielkie pęknięcie. Nieznośny odór natomiast oznacza, że pęknięcie jest poważne i należy natychmiast zmienić kask.
Wczesne ostrzeganie przed niebezpieczeństwem na pewno warte jest poświęcenia, jakim jest obcowanie z nieprzyjemnym zapachem. Mamy nadzieję, że materiały z alarmem zapachowym już wkrótce zaczną być stosowane np. w architekturze.
[Za: popsci]





Dotyczyło to głównie namolnych klientów, ale na pewno było skuteczne ;) .