kategoria: Sprzęt
dodano: 2010-07-04 15:20:00
autor: Filip Godecki

Sprawa wadliwej anteny iPhone'a 4 z każdym komunikatem Apple przyprawia o większy ból zębów. Wiemy, że zaprzeczenie to potężna broń, ale w Cupertino nie docenia się chyba intelektu klienteli. Ewentualnie tamtejsi spece od marketingu sądzą, że kultowy producent może pozwolić sobie na wszystko: nawet na stwierdzenie, że problemy z zasięgiem to jedynie wada softu wyświetlającego kreski.
To nie żart. Ogłoszono, że we wszystkich iPhone'ach - poczynając od pierwszej generacji - program zawyżał jakość sygnału, podnosząc jego wartość o jedną bądź dwie kreski. Innymi słowy użytkownik dotykający anteny pogarsza odbiór tylko nieznacznie, a kwiatki typu przerwane połączenie wynikają z faktu, że telefon i tak był na granicy jakiejkolwiek łączności.
Pomijając wydźwięk takiego stwierdzenia (wybaczcie, od lat podawaliśmy wam błędne dane), tłumaczenie napotyka na twardą jak mur barierę, mianowicie badania ekspertów. Okazuje się, że siła sygnału trzymanej za antenę "czwórki" spada aż o 19,8 dB, przy spadku rzędu zaledwie 1,9 dB u iPhone 3GS w sytuacji analogicznej.
Apple zapowiada rychłe wydanie łatki, która przywróci właściwe wyświetlanie kresek. Odnosimy wrażenie powolnego zanurzania się w bagienku absurdu.
[Za: Wired]





http://www.anandtech.com/show/3794/the-iphone-4-review/2
Pozdrawiam
PS. Ten komentarz tak naprawdę nie istnieje. Wpatrywanie się w niego lub złe odczytywanie, może powodować znikanie losowych słów, a liczba liter jest zawyżona ;)