Jeszcze do niedawna tonący mogli spokojnie czekać, aż na ratunek przypłynie Pamela Andreson (albo piękny
David) z czerwoną deską pod pachą. Niestety, nadeszły nowe czasy. Teraz na pomoc przypłynie sama deska. Zdalnie sterowany robot do ratownictwa wodnego o wdzięcznej nazwie Emily spuszczany jest z łodzi, na której czeka suchutki ratownik.
Emily ma tylko jeden cel. Dopłynąć do osoby potrzebującej pomocy z prędkością nawet 45 km/h i odholować ją z powrotem. Bateria pozwala na przepłynięcie prawie 130 km na jednym ładowaniu. Kiedy robot dopłynie już do tonącego, ten może uciąć sobie pogawędkę z ratownikiem dzięki wbudowanym głośnikom i mikrofonowi.
Emily mierzy 137 cm x 40 cm x 20 cm i waży 11,3 kg. Opracowała ją firma Hydronalix. Wersja zdalnie sterowana zacznie patrolować plaże San Diego już niebawem, a jej autonomiczny odpowiednik pojawi się w 2011 r.
[Za:
coolest-gadgets]
Brak komentarzy