100% eko w eko, czyli zasilaj się sam

kategoria: Sci & Techdodano: 2010-09-11 17:00:00
autor: Robert Jedrasik


Ekolodzy i malkontenci zawsze znajdą argument podważający dobre zamiary konstruktorów i designerów, poszukujących w ultranowoczesnych projektach możliwie niskiej dawki niekorzystnych oddziaływań na środowisko. Dokładnie tak jest w przypadku pojazdów zasilanych silnikiem elektrycznym. Idea mówi ?zero emisji?, ekolodzy mówią "to nie ma większego znaczenia, i tak prąd napędzający te pojazdy pochodzi głównie z brudnych elektrowni węglowych".

I tak naprawdę ich argumenty ciężko podważyć. Spór rozstrzyga bezsprzecznie między innymi publikacja na stronie internetowej The Royal Society of Chemistry autorstwa prof. Mark Z. Jacobsona z Uniwersytetu Stanford oparta na wynikach wielu innych badań - bibliografia liczy ponad 100 pozycji. Porównał on wpływ na środowisko kilku technologii eko-energii. Praca analizuje między innymi dostępność poszczególnych nośników energii oraz ich wpływ na środowisko z uwzględnieniem całego cyklu ich życia. Zawiera również analizę wykorzystania poszczególnych nośników energii w transporcie lądowym, co jest o tyle ważne, że w większości krajów energetyka i transport są odpowiedzialne za ponad 50% wszystkich zanieczyszczeń.

Trzeba przyznać, że wyniki są bardzo ciekawe... Z analiz wynika, że najnowszej generacji silniki Diesela wykazują emisyjność zbliżoną do masy CO2 wysyłanej do atmosfery podczas produkcji przez brudne elektrownie węglowe analogicznej ilości energii wykorzystanej do zasilenia samochodu elektrycznego. Z tych samych jednak analiz wynika, że zastosowanie silnika elektrycznego napędzanego energią pochodzącą z ogniw fotowoltaicznych to do 32,3% redukcji emisji CO2, podobnie dla energii wiatru (-32,7%) oraz energii nuklearnej (-31,4%). Natomiast niezbyt ciekawie rysuje się obraz biopaliw dla silników spalinowych. Badanie emisyjności silników napędzanych paliwem E85 z kukurydzy czy celulozy wskazują, że emisyjność jest w stanie spaść do 16%, ale notowane przyrosty produkcji CO2 są na poziomie +16, a nawet +30%.

Na rynku coraz częściej słyszymy o "ekologicznych" stacjach zasilania pojazdów elektrycznych, przykładem może być głośno w ostatnim okresie omawiana GE WattStation. Czy jednak w świetle powyższych stwierdzeń mamy pewność co do "ekologiczności" takich rozwiązań, skoro nie wiemy z jak czystego źródła pochodzi prąd doprowadzany do takiej stacji przez podziemny kabel?


I tutaj z banalnie prostym rozwiązaniem wychodzą do nas mikroproducenci nie zważający na interesy wielkich koncernów energetycznych. Bez względu na sensowność ekologiczną, małe firmy takie jak niemiecki Solarmacher dają nam szanse tworzenia we własnym otoczeniu w 100% realnej eko-techniki. Jak? To proste, wyprodukujcie sobie prąd sami w przydomowej solarnej stacji ładowania (np. takiej jak na zdjęciu w pierwszej części posta).

Dostępne są już zarówno propozycje gotowe, jak i stacje ładowania projektowane na indywidualne zamówienie, zależne od parametrów zasilanego pojazdu czy floty. Solarne stacje ładowania posiadają własny zestaw akumulatorów, dzięki któremu energia pozyskiwana jest w ciągu dnia, a może zostać oddawana do pojazdu w dowolnym momencie, czyli również - co najbardziej oczywiste - w nocy, kiedy śpimy.

Tankowanie własnej ekologicznej energii pochodzącej z ogniw fotowoltaicznych zasilić może zależnie od modelu urządzenia zarówno elektrycznie napędzane jak i wspomagane rowery, motorowery, skutery, Segway`e, ale również małe i duże samochody.

Zestawy tego niewielkiego producenta opierają się o najwyższą technologię solarną, ponieważ są hybrydą markowych komponentów, Kyocera, Steca SMA, Schott. Można by i tu ponarzekać, że takie rozwiązanie ma mocne ograniczenia użytkowe i w rezultacie będzie do niczego. Przecież mimo możliwości ładowania w nocy pozostaje nam zależność od warunków atmosferycznych, a dokładniej od tego jak bardzo zachmurzone jest niebo. Niekoniecznie.

Po pierwsze również od zachmurzonego nieba zależy intensywność użytkowania i potrzeby energetyczne najpopularniejszych pojazdów elektrycznych zazwyczaj dwukołowych. Pada - nie jadę! Stąd częściowa kompatybilność użytkowa. Pozostają twardziele i właściciele zadaszonych pojazdów elektrycznych. Jeśli ekologia nie oznacza dla nich częściowego dostosowania rytmów życia do rytmów natury, pozostaje im zrobienie wyjątku i doładowanie pojazdu z sieci lub doinwestowanie zestawu i zaopatrzenie go w dodatkową turbinę wiatrową.

Takie hybrydowe rozwiązanie jest tu również możliwe i niemal całkowicie rozwiązuje problem w środkowoeuropejskich warunkach klimatycznych, ponieważ w dni pochmurne będące zazwyczaj dniami wietrznymi, w dostateczny sposób uzupełniają wydajność zestawu solarnego. I odwrotnie ? stacja oparta wyłącznie na elektrowni wiatrowej byłaby mniej wydajna latem, kiedy średnie prędkości wiatru są mniejsze , hybryda ten problem zmniejsza do minimum.

Ciekawą i idącą jeszcze dalej koncepcją niezależnych stacji ładowania jest propozycja studyjna nazwana Energieturm (wieża energetyczna) przygotowywana przez austriacką firmę Energiewind.

Wolnostojąca, nie związana na stałe z podłożem konstrukcja (stabilna jedynie dzięki wypełnieniu dolnej części przekroju toną betonu) jest jednocześnie stacją ładowania urządzeń elektrycznych i graficznym nośnikiem wizerunku inwestora. Postawiona na przykład w dziedzińcu uczelni czy w alejce przy markecie, oprócz funkcji stacji darmowego eko-zasilania pojazdów daje możliwość podłączenia Laptopów, telefonów, MP3...


Idea tego rozwiązania to połączenie stacji ładowania z totemem reklamowym, który jako nośnik treści komercyjnych ma większe szanse na zaistnienie w naszym otoczeniu. Energieturm tworzy niebanalny wizerunek właściciela instalacji, będąc jednocześnie elementem upowszechniającym dostęp do darmowej i czystej energii. Producent mówi bez słów: Chcesz aby widzieli w Tobie i twoim przedsiębiorstwie, gminie, uczelni nowoczesne i proekologiczne zachowania - promuj się na energetycznym nośniku.

KOMENTARZE
majestic @2010-09-12 13:59:20 napisał(a):
a jakie będą koszty zakupu takiego zestawu?
r @2010-09-13 09:08:31 napisał(a):
te zestawy będą darmowe biorąc pod uwagę fakt że wyprodukują przez 10 lat ilość energii za którą należałoby zapłacić mniej więcej tyle ile za zestaw (10 lat średni okres życia auta i 1/3 okresu życia zestawu)
Autor:

Treść:

Artykuły:
Popularne:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na Blipie Znajdź nas na Twitterze Znajdź nas na Flakerze
Komentowane:
Z Ostatniej Chwili:
Autorskie:
Polecamy: