kategoria: Sci & Tech
dodano: 2010-09-24 12:00:00
autor: Robert Jedrasik
...niekoniecznie musi oznaczać krok wstecz w postępie technicznym i cywilizacyjnym. To, co najlepsze w designie koncepcyjnym i innowacyjności technicznej, to kojarzenie niezauważanych czynników oczywistych.
Tym razem na genialne skojarzenie wpadł team "VIVA design" z Guangdong University of Technology w Chinach. Dlaczego właściwie współczesne kieraty, jakimi są bramki w metrze, musimy zasilać? Przecież tego rodzaju mechanizm, zanim stał się elektronicznym strażnikiem, służył do pozyskiwania energii mechanicznej dla młynów, pomp i innych archaicznych machin.
Dzięki skojarzeniu tej historycznej technologii z możliwościami i niekonsekwencją energetyczną bramek biletowych powstał samozasilający Green Pass. Energia pozyskana dzięki marnowanej dotychczas pracy pasażerów zasila czytnik kart, elektromagnesy, podświetlenie kontrolek, wrzut monet i wszelkie inne podzespoły zestawu, który nie wymaga żadnych zewnętrznych podłączeń. Więcej! Konstruktorzy zapewniają, że przy odpowiednio natężonym przepływie pasażerów projekt posiada spory zapas energetyczny dający możliwość wspomagania innych urządzeń, na przykład oświetlenia pomieszczeń.
Krótka podróż do przeszłości przyniosła pomysłodawcom splendor i sławę, ponieważ ich pomysł został wyjątkowo doceniony podczas konkursu 2010 Taiwan LITE-ON i zdobył tam "Złoty Medal".
Swoją drogą design wciąż zaskakuje właśnie takimi ukłonami do starych, sprawdzonych i często niepotrzebnie zapomnianych "mechanizmów". Ciekawe, sentymentalne, a zarazem genialne idee przyczyniają się do eliminowania absurdów. Kto właściwie wpadł na pomysł, żeby zasilać tak wydajny mechanizm?
Może kiedyś zamiast nagradzać podobne do Green Pass pomysły, postawimy eko-szafot, na którym staną konstruktorzy zasilający w swoich projektach mechanizmy posiadające potencjał do generowania energii. Kolejka do niego jest na dzisiaj niemal nieskończenie długa... a do tego taki szafot miałby również spory potencjał energetyczny.





Brak komentarzy