
Wiosna, która już wkrótce, zawsze wiąże się z wyciąganiem z piwnicy rowerów i wielkim zapałem do zrzucania kilogramów lub po prostu tęsknotą za bryzą we włosach.
Dla technomaniaków to okazja na przegląd dwuśladów z pedałami i rozwiązań pochodnych ...

Pierwsza z naszych wiosennych propozycji to rower-koncept wyczynowy Green Machine, w którym projektant Allen Chester G. Zhang zawarł zestaw rozwiązań jakie złożyły się na ogólny innowacyjny charakter.
Najbardziej intryguje połączenie bezpiastowych obręczy z bezpośrednią przekładnią. Mniej nieco z koncepcją ultrawyścigowego roweru koresponduje łamana rama mająca plasować ten jednoślad w miejskiej dżungli.



Dla tych, których denerwują linki hamulców i przerzutek mamy propozycje roweru bezprzewodowego! Daymak Shadow Ebike.
Połączenia tradycyjne są wyeliminowane dzięki centralnej bezprzewodowej jednostce sterującej 2.4 GHz - Daymak Drive, która umożliwia odzyskiwanie do akumulatorów energii hamowania. 360W baterie Li-Ion wbudowane w przednie koło zasilają silnik w piaście o mocy 250 - 350 W co wystarcza na wspomaganie 30-50 km pedałowania. Ładowanie ma zająć 4-5 godzin.
Firma zapowiada wprowadzenie produktu na przełomie kwietnia i maja 2011 obiecując bardzo konkurencyjną w tym segmencie cenę $1,999.

Wszystkich , którym przypadły do gustu powyżej prezentowane rowery, ale nie przepadają za pedałowaniem, zainteresuje z pewnością propozycja dizajnera Lance Cassidyego.
Prosty przepis na ciekawy pojazd przyszłości: Ultralekka koncepcja - czyli mniej niż skuter i jak najbliżej roweru. Kompaktowa, najlepiej składana konstrukcja ramy, dzięki której wsiądziemy z naszym pojazdem do tramwaju lub wniesiemy go z łatwością na piętro. Bezemisyjny napęd, sporo elektroniki w tym nawigacja GPS i oczywiście efektowne dla całości wizerunku, ale niekoniecznie tanie i proste w produkcji bezpiastowe obręcze.


Podobną receptą kierował się David Damshek. Jednak tu oprócz składania i braku szprych mamy FWD czyli "napęd na przednią oś" a raczej na przednie koło. Właściwie to powrót do koncepcji bliskiej pierwszym bicyklom i monocyklom... Ale powrót w niezłym stylu.


Połączenie wiatru we włosach i hi-tech możliwe jest również bez stosowania modnych schematów. Takim przykładem jest zupełnie nieskładany Three Wheel Electric Scooter. Pokraczny , posiadający pełne koła projekt Hyun-Seok Kim ma jednak w sobie to coś. Dzięki ciekawemu systemowi skrętu i napędowi elektrycznemu możemy cieszyć się bezwysiłkową jazdą na trójkołowcu, którym steruje się jak dwukołowym rowerem lub skuterem.
Na szczęście na pokłądzie znajdzie się obowiązkowy iPad. To dobrze , bez tego naprawdę trudno byłoby dotrzeć z punktu A do punktu B



Wracając do nadchodzącej dużymi krokami wiosny, zastanówmy się czy warto jeszcze wyjmować towot i flanelę. Właściwie zamiast sezonowej konserwacji sprzętu turystycznego, polegającej na smarowaniu łańcucha i łożysk, chwyćmy w dłonie lutownice i kontakt-spray...
Przy okazji tego tematu warto się zastanowić nad skutecznością proekologicznych koncepcji ratowania ziemi. Z jednej strony mamy zachęty do przesiadania się z pojazdów spalinowych na rowery. Z drugiej technologię, która odpowiednio ukierunkowana może "zbawić świat" coraz bardziej doskonałymi rozwiązaniami i podążaniem w kierunku zielonej filozofii egzystowania.
Która metoda ma większy potencjał? Agitacja i edukacja, która ma na celu zwiększenie ilości rowerów? A może technorewolucja, która wymusi ze strony producentów i projektantów zmianę zachowań i przyzwyczajeń, albo zablokuje wszelkie brudne alternatywy w komunikacji.
Podoba mi się koncept Davida Damsheka. Ma Potencjał, coś w tym jest. Jakby popracować nad tym i urealnić, to może by wreszcie powstał "rower składak" do "podręcznego użytku".